powoli dostaje tu depresji. nie ma to jak chorować sobie z mamuśką <3 -,-
doprowadza mnie do szału.. + to, że leżę w łóżku już 2 dzień,
z nudów nawet zaczęłam grać w simsy ; o . jutro wstaje, tzn już dziś. :) jest dokładnie godzina 0.13
nie wytrzymam kolejnego dnia bez ruchu, leniuchując w łóżku i nic nie robić, tylko wpierdalać...
O NIE! przed chwilą troche poćwiczyłam, a zaraz odę spać, bo powoli robię sie śpiąca.
w sumie wolałabym iść do szkoły. wiem, że to dziwne, ale naprawdę. przerażają mnie zaległości..
mam do napisania spr z biologii, polskiego, matmy, angola, chemii, religii i 3 z geografii. pozdro -,-
to przez wszystkie moje nieobecności, spierdalanie z lekcji i olewanie. mam za swoje, a co.
waga przed chwilą pokazała równe 62 kg a rano było 62,6 kg. dziwne, ale sie cieszę. jeszcze tylko jeden kg i drugi cel zaliczony. :) nie wiem co mam jeszcze pisać? :c
może to, że dziś dobra dupka była na treningu, a ja w tym czasie grzałam dupko w łóżku? :c
i może to, że moja mama powinna iść do psychologa? oj sorry, do psychiatry.
a mój tatuś ją olewa.. zajebista rodzinka. rzygam już tym. nawet nie chce mi sie na to wszystko patrzeć. moja siostra ma w tym roku maturę i przeprowadza sie do babci na jakieś 2-3 tygodnie, jakoś na początku listopada.. super, a ja zostaje tutaj z nimi całkiem sama.. nie mam zamiaru codziennie siedzieć w domu, będę planowała dni tak, żeby wrócić ze szkoły, odrobić lekcje i narka!
nawet nie będę miała czasu na jedzenie. 2 listopada otwierają u nas lodowisko, o tak! <3
dobra, nie będę przynudzać. napiszę jeszcze tylko, że trzeci dzień na SGD zaliczony.
DOBRANOC KRUSZYNKI <3