poniedziałek, 27 maja 2013

powrót.

jezu, jak dawno mnie tu nie było... tęskniłam, tak strasznie tęskniłam, ale nie byłam gotowa by wrócić, nie po tym wszystkim. teraz jestem, wróciłam silniejsza i zmotywowana. niewiele sie u mnie zmieniło.. w domu jest tak samo jak było, czyli 'szkoda gadać'. mam chłopaka - 29 maja miną dwa miesiące. strasznie go kocham, niestety mieszka w Anglii i jest u mnie co 1,5 miesiąca.. a jeśli chodzi o dietę to mam od czterech tygodni.. ale mój organizm jakoś nie chce współpracować i z 64,4 schudłam do 63,9 ;/////// tłuszczu mam 2,53 a wody 7,27 ;o co tydzień chodzę do dietetyka i pani proponuje mi nowe diety.
mam nadzieje, że u Was jest tylko lepiej ;*

aktualna:
śniadanie 8.00 - 2 kromki chleba, warzywa, chuda szynka lud grani.
drugie 11.00 śniadanie - jogurt naturalny lub jabłko.
obiad 14-15.00 - zupy kremowe (robione przez mamę, oczywiście dietetyczne), kurczak, jajka na twardo, szpinak - obojętnie, ważne, żeby było małokaloryczne i bez tłuszczu.
podwieczorek 17.00 - jabłko.
kolacja  19-20.00 - warzywa, owoce lub jogurt z serkiem wiejskim.


środa, 9 stycznia 2013

# 54.


ugadałam z mamą i do końca tygodnia siedze w domu.. zaraz idę czytać motylki, zakochałam sie w tej książce i mogę ją czytać i czytać. mam jeszcze do przeczytania ' dieta (nie) życia ' - podobno ciekawa, zobaczymy ;) mama idzie o 13 do pracy, więc będę miała 1,5 godz dla siebie, bo potem tata wraca z pracy. poćwiczę sobie. obiadu chyba nie będę jadła, nie wiem ile wyjdzie kalorii a boję się, że nie zmieszczę się w bilansie. ;x
zrobię dzisiaj zdjęcia mojego ciała, żeby mogła zrobić porównanie za 12 tygodni ;)

moja dieta będzie trwała 12 tygodni.
1 tydzień - 480 kcal.
2 tydzień - 470 kcal.
3 tydzień - 450 kcal.
4 tydzień - 440 kcal.
i tak w kółko od nowa.
mam zamiar tygodniowo tracić ok 1,5 kg.
mam do zrzucenia 13 kg.
waga - 61,3 kg.
cel - 48 kg.

bilans.
parówka z szynki.
kawałek chleba ciemnego z chudą szynką.
3 łyżeczki grani.
2 herbaty zielone.
SlimFigura Dieta - odżywczy posiłek o smaku waniliowym (66 kcal)
woda 0,5/2l.
261/480 kcal.
ćwiczenia.
* brzuszki 100. - zrobione.
* unoszenia 80x2 - zrobione.
* pajacyki 50 - zrobione.
* na pupe 50x2 - zrobione.
* przysiady 50 - zrobione
* na biodra 50x2 - zrobione.
* motylki 250 - zrobione
* półprzysiady 50 - zrobione.
* wymachy 50x4 - zrobione.



środa, 2 stycznia 2013

# 53.


mamy nowy rok, nowe postanowienia, cele i motywacje.

moje postanowienia :
1. do wakacji ważyć 50 kg.
2. poprawić sie w nauce.
3. zapomnieć o D.
4. zapuszczać włosy.
5. ćwiczyć ile sie da.
6. cieszyć sie chwilą i nie wracać do przeszłości.
7. poprawić relacje z rodziną. 
8. uczyć sie niemca.

odezwę sie jak tylko będę miała czas. ;*



środa, 26 grudnia 2012

# 52.

żyje... choć w sumie powalałabym zniknąć..
czuje sie jak świnia.
wrócę jak tylko sie ogarnę.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU KOCHANE! ;*

sobota, 22 grudnia 2012

# 51.

musiałam coś w sobie zmienić.. i pofarbowałam włosy, miały wyjść ciemne brązowe, ale są czarne. 
w sumie sie cieszę, dobrze sie w nich czuje. lepiej nie wspominam o diecie, szkoda gadać.. pare razy dzisiaj wylądowałam w nad kiblem i rzygałam.. pisze z D. przeprosił mnie za wszystko, jest inaczej, lepiej.  piszę, że chce żebym była tylko jego i wgl, ale nadal nie wie czego chce. stwierdziliśmy, że jak w wróci od taty to spotkamy sie pare razy i zobaczymy jak to będzie. wolę sie nie spieszyć. nie chce znowu cierpieć. 

jebać te sztuczne święta, sztuczne szczęście i sztuczną miłość.

czwartek, 20 grudnia 2012

# 50.

nie daje rady.. to wszystko tak cholernie boli.. czuje sie fatalnie. nie wiem co ze sobą zrobić. ciągle tylko porażki.. zaczęłam więcej palić, ciąć sie.. znając mnie to przez ferie zacznę pić.. nie rozumiem, po chuj on
to wszystko pisał? te słodkie słówka, buziaki w czoło, jak mnie przytulał tak mocno, że nie mogłam oddychać, trzymał mnie za rękę tak pewnie.. nie mam siły..

dieta idzie, waga stoi..

jem.
rzygam.
płacze.
pale.
tnę się.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

# 49.

i wszystko poszło sie jebać! boże, czy zawsze tak będzie? czemu nic mi sie nie układa?!
wczoraj jeszcze pisałam jak to jest cudownie, zajebiście... przed chwilą D. napisał, że to chyba nie ma sensu.
momentalnie miałam łzy w oczach, rycze jak pojebana. to koniec... nagle całe moje szczęście sie rozjebało..
został smutek, żal i wspomnienia... nie daje rady, nie potrafię..