niedziela, 30 września 2012

# 14.

cześć ; * 
wstałam, ogarnęłam sie , posprzątałam i teraz nie mam co ze sobą zrobić.. chyba będzie padało, poza tym jest strasznie zimno. byłam wczoraj na meczu, było świetnie, ale źle sie czułam. mam lekką chrype od darcia mordy. było sporo chłopaków, ale nie zwracałam na nich uwagi, nie miałam na to ochoty. zajęłam sie oglądaniem meczu i kibicowaniem. wygraliśmy 2:0. :) 
dobra, koniec gadania o gównach. zjadłam dziś o 10 jogobelle light ananasowa - 90kcal + kawałek chałki zwykłej - 50kcal. = 140. zaczynam od dziś ABC. wytrwam, muszę! dni głodówki zaplanuje sobie tak, żebym nie miała nawet czasu pomyśleć o jedzeniu. ale nie wiem czy wliczać owoce i warzywa.. chyba nie będę. - może w końcu uda Ci sie schudnąć świnkio pigi!
nie mam siły na ćwiczenia, nie wiem co jest. :c - albo po prostu nie chce Ci sie ruszyć tego tłustego dupska!
 zmierzyłam sie wczoraj.. to było straszne. dobra, idę poćwiczyć.
3majcie sie chudziutko! <3






sobota, 29 września 2012

# 13.


hej piękne <3
troche nie pisałam, wiem :c 
miałam strasznie kiepskie dni.. mianowicie, straciłam przyjaciela, ciągle kłóce sie z rodzicami, muszę codziennie widywać Oskara + dowiedziałam się, ze kocha koleżankę z 'naszej' klasy, to mnie zabiło. pocięłam sie, zaczęłam znowu palić, dieta idzie różnie, raz dobrze, raz źle, odpycham od siebie znajomych.. jestem sama, kompletnie sama. już nie mam na to wszystko siły.. jakieś 20 minut temu rzygałam.  jest chujowo. nie wiem kiedy to wszystko sie zmieni, no i kiedy kurwa wkońcu schudnę? kiedy zobaczę moje wymarzone 45kg?! - nigdy jeśli będziesz nadal wpierdalać gruba świnio.
ciągle słysze głos w mojej głowie... nie wiem co zrobić. potrzebowałam zmiany i ścięłam włosy. jedyna rzecz którą lubię w sobie to moje włosy, tylko to. nie mogę na siebie patrzeć. GRUBAS!






wtorek, 25 września 2012

# 12.


jest tak dziwnie, smutno, samotnie.. Oskar mnie zostawił, zostaliśmy ' przyjaciółmi ' ..
kręci do mnie taki koleś, ale jakoś nie jaram sie tym, nawet go odpycham od siebie. wszystkich od siebie odpycham. z dietą idzie różnie. szkoda gadać. muszę sie za siebie zabrać.. eh. mało czasu, dużo kilogramów do zrzucenia.. ogarnij sie! - no trzeba. gruba świnia.
dziś krótka notka, bo mało czasu :c muszę sie uczyć, masakra :c powodzenia kochane!




środa, 19 września 2012

# 11.

 hej malutkie <3
dziś jest tak dziwnie.. smutno, pusto. widziałam go przez 7 godz w szkole. to bolało bardziej, niż cokolwiek innego. mimo, że zjadłam dziś 2 jogurty 0% tł, bułkę ze sklepiku szkolnego, 4 krówki, z 10 ciastek, jajecznicę z 3 jaj + ketchup. byłam na treningu, spociłam sie jak świnia, mam coś z kręgosłupem.. jutro idę do lekarza, więc odpuszczam sobie szkołę. potem pójdę pobiegać, poćwiczę z Ewą, jak rodziców nie będzie. wszystko sie ułoży.. tak bardzo tego chce. ta bezsilność do niego tak cholernie boli! ;c nie mam na nic siły, rozpadam sie.. ide zaraz ćwiczyć, mam w dupie swoje zdrowie. treningi i ćwiczenia są dla mnie ważniejsze. po ćwiczeniach wskoczę na wagę, wykąpię sie i pójdę spać, to będzie jakoś ok 23. muszę sie ogarnąć. DOBRANOC <3

zjedzone : ok. 900 kcal.
spalone : 661,5 kcal.
wypite : 2l płynów.

nogi *____* !


wtorek, 18 września 2012

# 10.

tego sie dziś nie spodziewałam.. rozmawiałam dziś Oskarem i doszedł do wniosku, że to chyba nie ma sensu.. płakałam jak głupia. nie zerwaliśmy, jeszcze.. po szkole mieliśmy o tym pogadać, ale tatuś po niego przyjechał -,- nie wiem co robić, pogubiłam sie.. jeśli zerwie,  to już nie będę potrafiła normalnie przy nim funkcjonować. będzie inaczej, nasza przyjaźń zmieni sie w nienawiść. będę go unikała, mimo, że jesteśmy w jednej klasie. będę jak najdalej od niego. zbuduje mur, który pomoże mi powstrzymywać uczucia, zachować je dla siebie. zamknę się w sobie i nie wyjdę. to zawsze spotyka mnie, DLACZEGO?! to jest niesprawiedliwe! czemu zawsze ja muszę zostać zraniona? do cholery, dlaczego ja?! przez to wszystko nic już dla mnie nie ma sensu... kochałam Go, nadal kocham.. boli mnie jego obojętność, zachowanie w stosunku do mnie, brak szczerości, dziecinność, ważniejsi kumple -,-zabił i zdeptał moje uczucia.. mam dość.
co do diety to nawet okej, rano zjadłam pół miseczki owsianki na mleku 1,5 % - innego w domu nie posiadam, niestety. w szkole pochłonęłam 2 lizaki i bułkę z szynką ze sklepiku. ehh, nie wiem ile to kalorii. 
nie ogarniam tego wszystkiego. nawet w tramwaju wracając ze szkoły chciało mi sie ryczeć.. po drodze kupiłam wenflon i kolczyk pod język. od razu jak weszłam do domu to sobie zrobiłam, troche boli, ale to norma. mam nadzieje, że tym razem mi sie nie zerwie. dziś już chyba nic nie zjem, nie wiem. nie mam ochoty, ani nie jestem głodna.. chociaż, może troche jestem głodna? ale to ssanie w żołądku krzyczące ' jeść! ' jest nawet przyjemne. zabije głód gumą do żucia, wodą i herbatą zieloną. zaraz idę sie uczyć, a jak skończę to obejrzę sobie jeszcze raz ' 3 metry nad niebem ' - tak, lubię sie dołować. 
chudego!



poniedziałek, 17 września 2012

# 9.

hej chudzinki <3
mam dziś dobry humor. w szkole dostałam dwie piąteczki z polaka, jaram się. troche dziś za dużo zjadłam, eh. dziś rano waga pokazała 62,5 kg! cieszyłam sie jak głupia. ciasta w domu już nie ma. z Oskarem jest troche lepiej, ale nie da sie z nim wgl pogadać -,- denerwuje mnie to..
kurcze, mam taką ochotę na ciasto, zapiekankę z ketchupem i sosem czosnkowym, drożdżówkę z budyniem, ciasteczka owsiane, chleb z serem i pomidorem, chleb z dżemem, kebaba, frytki, kurczaczki z maca, batona, owsiankę, budyń, lody.. zapomnij, to jest trucizna! eh, tylko ten głos w mojej głowie i tapeta z chudą dziewczyną w telefonie pomogły mi to przetrwać. jest 17.36.. jeszcze tylko 24 minuty i koniec z jedzeniem na dziś. wytrwam, kolejny dzień. będzie dobrze, z dnia na dzień to stanie sie normą, będzie lepiej.. nie mogę być słaba, nie teraz. mam chłopaka, staram sie dobrze uczyć, trenuje, czekają mnie ważne zawody, znalazłam spodnie w rozmiarze 34/36.. które muszę mieć, bo są idealne i postanowiłam, że nagrodą za 2 cel będą buty nike air max 90 - są boskie. chce szaro-różowe <3
ogólnie miałam dziwny sen.. śniło mi sie, że zawaliłam.. zjadłam ciasto i poleciała do łazienki to wyrzygać.. okropne. potem, że byłam chuda, widziałam moją przyszłość z Oskarem. ten sen z jednej strony był motywacją, a z drugiej trochę mnie przeraził. zaraz idę wkuwać, bo jest tego sporo -,- 

chudego! <3
 
zjedzone - 612 kcal.
wypite - 1,5l płynów.

ćwiczenia - trening judo 2 godz.



waga - 62,5 kg.

niedziela, 16 września 2012

# 8.

witajcie <3
dziś rodzice wyjechali. strasznie sie cieszę. mam czas dla siebie. ale też muszę sie uczyć :c 
wieczorem idę biegać z kolegą, a jakoś po południu poćwiczę. na obiad zjem zupę pomidorową z paczki (59kcal). mimo, że mam okres, to nie czuje głodu. boli mnie brzuch. ;x zapomniałam sie dziś zważyć i zmierzyć, zrobię to jutro z samego rana. Oskar sie nie odzywa. miło z jego strony. jutro z nim poważnie pogadam w szkole, bo mam dość jego zachowania -,- jestem tak blisko pierwszego celu. - 0,5kg mniej i będzie równe 63kg. mama przed wyjazdem upiekła moje ulubione ciasto, mhm -,- wie, że sie odchudzam, bo powiedziałam jej, że zbijam wagę do zawodów. uwierzyła i próbuje mnie wspierać. jak się wczoraj spytałam po co zrobiła to cholerne ciasto, to odpowiedziała, że muszę ćwiczyć silną wolę, bo ona też sie tak odchudzała. wiem, że nie dotknę tego ciasta. z resztą dziś przyjeżdża dziadek, a jutro babcia, więc ciasto szybko zniknie. po tych tabletkach (Slim expert - biorę od 3 dni) czuję się dobrze, mam mnóstwo energii, chęci do ćwiczeń i nie chce mi sie po nich jeść. biorę jedną rano i jedną 30 minut przed obiadem. kupiłam na spróbowanie 15 tabletek za 10 zł. 
chciałam kupić therm line 2, ale podobno nic nie daje i te co mam są lepsze. zobaczymy :) 
chudego! ; **

 plan na dziś :
wypić - 1l wody + 4 herbaty.
zjeść - 400 kcal.
ćwiczenia - bieganie, brzuszki, unoszenia, pajacyki, wejścia, na pupę, nożyce, rowerek w powietrzu, bieg w miejscu, i może ćwiczenia z Ewą Chodakowską. 





sobota, 15 września 2012

# 7.

hej piękne <3
dziś mam udany dzień.. mimo, że wstałam krótko po 8. pomogłam babci, ogarnęłam się i pojechałam z rodzicami na budowę. pomogłam przenosić ogromne korzenie, potem poćwiczyłam sobie troche - wejścia do rzutów, przysiady z wyskokiem (20), rozciąganie. po 14 wróciliśmy. przed chwilą zjadłam obiad, i instaluję grę need for speed. lubię ją, i muszę sobie jakoś zająć czas. Oskar - mój chłopak, sie do mnie nie odzywa. wczoraj pisaliśmy 5 minut. nie wiem co sie dzieje. no trudno. jutro idę biegać z kolegą. :) i rodzice wyjeżdżają ok. 6 rano <3 jaram się! wracają w środę. więc będę mogła zrobić sobie głodówkę. kupiłam tabletki na odchudzanie, coś podobnego do therm line, ale podobno lepsze. mam nadzieje, że zadziała. 
biorę 2 tabletki dziennie. a, i zrezygnowałam ze śniadania. już piszę dlaczego.. no więc, gdy zjem śniadanie, potem chce mi sie cały czas jeść, a jak od rana jestem na głodzie to nawet o tym nie myślę. dziwnie to, ale nic nie poradzę. jutro rano sie znowu zważę i zmierzę :) zastanawiam sie nad kupnem therm line 2. brałyście? jakieś efekty? bardzo proszę o odpowiedź ; *
chudego! ; **

wypite - 1l wody.
zjedzone - 350kcal.
waga - 63,5 kg. .



piątek, 14 września 2012

# 6.

cześć <3
jejku, jestem maksymalnie zmęczona po treningu judo (1,5 godz) ubrałam 2 bluzki i bluzę, żeby sie bardziej spocić + kimono. byłam mokra jak szczur. boli mnie kręgosłup, nie wiem co sie dzieje O.o i dostałam okres przed treningiem - zajebiście. -,- już wiem, dlaczego miałam takiego pakmana w ciągu ostatnich dni. cały dzień w szkole płakałam. przez chłopaka i słabość.. jest dziwnie. wytrwałam dziś bez słodyczy i reszty. jestem dumna. ale to za mało, muszę dać z siebie więcej. ważę 64,2 kg. nie wiem czy tyle przytyłam, czy to przez okres - mam nadzieje, że jednak przez okres. zaraz idę spać, jestem wykończona psychicznie i fizycznie. no więc dobranoc, słodkich snów chudzielce <3


czwartek, 13 września 2012

# 5.


 jestem gruba. żałosna. pusta. tępa. głupia. naiwna. leniwa. mogę tak w kółko, ale czy to coś da? 
czy wyzwiska zmienią moje podejście do diety, życia, rodziny i szkoły? czy to pomoże w realizacji marzeń? kto jak nie ja będzie walczył o moją przyszłość? chudość? moje ramiona są coraz większe. brzuch. nogi. łydki. palce. biodra. pupa. kolana. nie widzę już wystającego obojczyka. widzę tylko nadmiar tłuszczu, który się ze mnie wylewa.. może dlatego mój chłopak mnie olewa? przeraża go moja tusza. boje sie tego co będzie. dni, w których nie będę mogła sie powstrzymać żeby nie zjeść.. jestem żałosna. nic mnie już dobrego nie spotka..
chce umrzeć.

I NEED YOU ANA.




środa, 12 września 2012

# 4.


SGD nie jest dla mnie, nie lubię mieć rozpisanych kalorii, po porostu będę jadła 500 kcal dziennie.
dziś zjadłam 490 kcal. w szkole o dziwo jest okej, dostałam 5 z angola O.o miałam maksymalną ilość puknktów, czyli 10/10. byłam w szoku i 2 razy pytałam, czy to na pewno moje *__* jaram się. 
wczoraj wymiotowałam.. skutek wpierdalania po 22. -,- a dziś na biologii był temat otyłości i any. ta suka ma wyczucie.. moja koleżanka z klasy widzi, że nic prawie nie jem. gdy byłam w WC i ogarniałam włosy podeszła do mnie i powiedziała, że jak nie zacznę normalnie jeść, to mam przejebane. hoho, już sie boje -,- 
wiem czego chce, i to dostanę! przeczytałam dziś do końca ' Motylki ' świetna książka, naprawdę. polecam! po szkole zjadłam obiad ( miskę zupy pomidorowej = 100 ) i po 15 poszłam spać, miałam iść na trening ale zaspałam i obudziłam sie po 18.. no trudno. idę robić lekce, chudnijcie <3 




poniedziałek, 10 września 2012

# 3.

zawaliłam.. tak, mogłam sie tego spodziewać.. 
od jutra zaczynam mój nowy plan, czyli :
1. miesiąc bez słodyczy. (muszę zrezygnować z drożdżówek z budyniem, które kocham).
2. miesiąc bez gazowanego.
3. nie opuścić żadnego treningu judo (pon, śr, czw, pt) i wf-u (śr, czw, pt).
4. chodzić do szkoły pieczo, i wracać też. (łącznie 1godz drogi).
5. uczyć sie niemieckiego.
6. przeczytać 5 książek o motylkach. (motylki, chuda, dieta (nie)życia, w sidłach anoreksji,
 przeklinam Cię ciało)
7. nie zawalić SGD.
8. dużo sie ruszać.
9. spędzać jak najwięcej czasu z chłopakiem (poza szkołą).
10. zacząć dogadywać sie z rodzicami.

mam nadzieje, że mi się uda, chociaż raz mogłabym nie zawalić. 
nienawidzę szkolnego sklepiku, muszę przestać obok niego przechodzić -,- 
zacznę do szkoły nosić tylko jabłko, wodę i jogurt naturalny ;)


chudego!  ; * 

niedziela, 9 września 2012

# 2.

hej motylki <3
na 13 umówiłam sie z nowym kolegą ze szkoły, mam nadzieje, że mój chłopak nie będzie zły. 
potem jadę z rodzicami do zamościa, obejrzeć jak zrobili dach, wieczorem pójdę na rower (2godz), a potem dalej będę czytała książkę, chwilowo jestem na 117 stronie. bardzo mi sie podoba, i dodaje mi motywacji.  moi rodzice chyba coś podejrzewają, ale mniejsza. jakoś to załatwię. od dziś jestem na SGD. mam nadzieje, że mi sie uda ;) do obiadu nic nie zjem, najgorsza będzie kolacja -,- wieczorem zawsze mam napady, ale to sie zmieni. siostra zapisała sie na teakwondo.. rodzice jej to opłacają, więc ja też mam sobie coś wybrać, postanowiłam, że zapiszę sie na dodatkowy niemiecki, bo chce tam wyjechać do technikum. muszę sie dziś uczyć, bo jutro mam kartkówkę z angola i historii -,- 
no dobra, lecę się ogarnąć i poczytać <3 CHUDEGO! 

396/400 kcal.


sobota, 8 września 2012

# 1.

cześć.
 to jest mój jeden z 4 blogów, które usunęłam, bo były moją osobistą porażką. ten blog, to początek nowej mnie, nowego życia. zaczynam od nowa.. jestem silna, mam motywację i silną wolę. wierze, że w końcu mi sie uda i wytrwam w postanowieniu do końca, osiągnę swój cel, nie zawalę i będę z siebie dumna.  nie czuje sie dobrze w swoim ciele.. wiem, pewnie myślicie.. ' boże, ona ma 14lat i chce schudnąć? przecież to samobójstwo! ona jeszcze dorasta, idiotka! ' .. hm, powiem tak. dorosłam za wcześnie, a moje kobiece kształty, to jedna wielka katastrofa. ważę 63kg, przy wzroście 163cm. wyglądam jak kula, która jest wypełniona tłuszczem, aż sie wylewa. od zawsze mam z tym problem. mam taką figurą po mamię, a ona też wiecznie sie odchudza.. wierzy w DIETĘ CUD -,- żre te tabletki i gówna, które rozpuszcza w wodzie. mogę powiedzieć, że od dawna jestem sama, w sensie, że nigdy nie miałam prawdziwiej przyjaciółki, do póki Ana nie pojawiła sie w moim życiu. Rodzice? niby kochają i wspierają, ale tego nie czuje, serio. traktują moje diety jako żart i specjalnie mama kupuje pizze na obiad, a sama je jogurty naturalne z otrębami. kupiłam ostatnio książkę ' motylki '. podobno świetna, więc zaraz idę ją czytać, a o 16 idziemy na imieniny babci (czyt. ciasto, mnóstwo ciast) nie zjem nic, nawet kawałeczka. wypije tylko zwykłą herbatę, bez cukru. wezmę ze sobą książkę, pójdę do pokoju i zabije czas czytaniem. idę sprzątać, 3majcie sie kochane! ; *