środa, 28 listopada 2012

# 42.

jest coraz gorzej.. wróciłam wczoraj do domu, ale nadal jest źle. mam po prostu dość. 
każdy wtrąca sie w moje życie, mówi mi co mam robić, jak sie zachowywać.. mam 15 lat i zero prywatności. chce w końcu zająć sie tylko sobą, mam dość martwienia sie tylko o innych, teraz widzę jak mi sie odwdzięczają. 

pod koniec grudnia mam połowinki.. chciałam ubrać sukienkę, ale nie pokażę sie w niej
chce schudnąć, chociaż te 5 kg... błagam.

nie czuje sie najlepiej. moja samoocena.. jaka samoocena?! przecież ja jej nie mam.
czuje sie taka brzydka, gruba, ale nadal wpierdalam! żałosne.

postanowiłam, że zrobię 10 dni głodówki.
10 dni to jest max. ludzie wytrzymują miesiąc, dwa bez jedzenia, więc 
ja wytrzymam te 10 dni. będę tylko na zwykłej wodzie i sokach.

czuję pustkę i cholerną bezsilność. 
czas sie ogarnąć.

/ thin.






 

wtorek, 27 listopada 2012

# 41.

jeszcze nigdy nie byłam tak zagubiona. dookoła same fałszywe twarze, nikomu nie można ufać. jestem sama, całkiem sama. jeszcze nigdy nie spotkało mnie tyle przykrości... boję się spotkać z D. coś mnie do niego ciągnie, ale nie jestem gotowa na nowy związek.. nie nadaję się do tego. jestem beznadziejna.
myślałam o tym, żeby to wszystko skończyć.. ale wtedy wyszłabym na przegraną, słabą.
mam dość.

kalorie? 5485965223587455632596632

dobranoc.

sobota, 24 listopada 2012

# 40.

dzisiaj uświadomiłam sobie jak bardzo sie zmieniłam. odsuwam od siebie bliskich. 
pokłóciłam sie z rodzicami. postanowiłam, że wyprowadzam sie do babci. muszę odpocząć.
tam przynajmniej spokojnie będę mogła głodować. na razie zostaje na weekend, ale postaram sie przekonać babcię, żeby pozwoliła mi zostać chociaż na tydzień. to mi dobrze zrobi. 


boję sie dotknąć wagi, jakby parzyła. mój żołądek jest wypełniony wodą. wielki balon.
jestem tak blisko do piątki z przodu, a zarazem tak daleko. boję się.

przeczytam do końca chudą, dieta(nie)życia i drugi raz motylki. 
może to mnie bardziej zmotywuje. 

ogarnę ćwiczenia. 

napiszę do Was jak wrócę.
3majcie sie kochane i chudego weekendu! <3



 

czwartek, 22 listopada 2012

# 39.

jest źle.. ciągle kłócę się z rodzicami, ale przede wszystkim z siostrą. kiedyś potrafiłam jej dogadać tak, że od razu sie zamknęła, a dziś? stałam i słuchałam jak mnie wyzywa i pieprzyła, że skończę w kryminale albo w psychiatryku..ja tylko stałam i łzy mi leciały, zamurowało mnie. fajna siostra,co nie? zawsze życzyłam jej jak najlepiej, ale dziś o sie skończyło. nie traktuje jej jak siostry, nie będzie tak jak kiedyś. mam dość. zawsze byłam najgorsza.. odwdzięczę im się. 
chłopak z klasy, którego uważałam z dobrego kolegę powiedział mi dziś, że śnił mu sie mój cellulit. 
 ciągle porównuje mnie do świnki z mapetów....

stałam pod prysznicem i patrzyłam jak krew spływa mi z rąk i brzucha.. liczyłam ' jedna kropelka, druga kropelka ... ' przestało kapać. wzięłam żyletkę znowu do ręki i zaczęłam robić coraz dłuższe i mocniejsze cięcia.. nie czułam bólu, mój płacz zagłuszył wszystko. uzależniłam się.

piątek, sobota i niedziela jestem tylko na jabłkach i wodzie. 
koniec z opierdalaniem się.
jeżeli w niedziele nie zobaczę na wadze 60 kg to ciągnę to dalej.
a jeżeli zawalę to obiecuje, że kupię senes i wpierdolę wszystkie tabletki na raz, obiecuje! 


zamykam sie w sobie.



 

wtorek, 20 listopada 2012

# 38.

nie byłam dziś w szkole, źle sie czułam. po 15 poszłam z siostrą na siłownie. teraz siedzę i mam pustkę w głowie. nie wiem co robić. nic mi sie nie chce.. czuje się taka wielka.



poniedziałek, 19 listopada 2012

# 37.

jakoś wytrzymałam w szkole. nie chce mi się już patrzeć na te mordy.
 każdy udaje przyjaciele. fałszywość.
moja psychika wysiada. ' może powinnaś sie leczyć? iść do psychologa?' hahahahaha, nie. 
chodzę wkurwiona, smutna.. dzięki temu nikt nie zawraca mi dupy, nawet nie podchodzą. 
mam spokój. dziś nawet nie byłam w sklepiku w szkole. jak pomyślałam o drożdżówce, to mnie zemdliło. podoba mi sie to. napiłam sie wody, pogryzłam jabłko i było okej. głód minął. znalazłam motywację, jestem silna, dam radę. jestem tak blisko 59! boże!

zmieniłam sobie tapetę w laptopie.. mam obrazek z napisem ' ogarnij dupę, zaciśnij pięści i daj rade! nie ważne, że nie ma dla kogo - ważne, żeby opadły im kopary ' zmotywowało mnie to jeszcze bardziej. kolega z klasy podszedł do mnie i zaczął mnie szczypać.. po chwili powiedział ' łooo, ale grubasek. jaki tłuszczyk '. 

bilans.
pół małego udka bez skóry. (dała psu połowę) - 60.
jabłko - 60.
woda.
cappuccino x2 - 126.
troche marchewki. - 10
kawałek ciemnego chleba z pomidorem. - 150.
= 406.

idę sie uczyć, zajrzeć do Was, a potem ćwiczyć.
trzymajcie się. ; *




niedziela, 18 listopada 2012

# 36.

dziś rano sie zważyłam, było 60,2 kg. troche dziwne, że tak szybko schudłam, ale się cieszę.
na obiad z siostrą postanowiłyśmy zrobić sobie kisiel. teraz muszę ogarnąć wszystkie lekcje, i po 16 jadę z przyjaciółką na lodowisko. czyli spale kcal, o tak ;) jak wrócę ( będzie tak po 18) zrobię sobie kawe i nic już nie zjem. chce zobaczyć już te 59! tak dawno nie widziałam piątku z przodu.. boże. będę taka szczęśliwa. jutro idę sobie kupić odżywkę do paznokcie bo strasznie mi sie łamią, do włosów też. 
muszę jakoś o siebie zadbać. w końcu sie ogarnęłam, tak sie cieszę. wczoraj nawet wieczorem ćwiczyłam. 
zrobiłam 100 brzuszków, 75x4 wymachów (w bok i przód), 50 przysiadów i rozciąganie. wiem, że to mało, ale zawsze coś, dobry początek. zrobiłam sobie listę ćwiczeń na miesiąc. na dole napiszę. poza tym to chyba jest okej, oprócz tego, kłóce sie z rodzicami, ale u nas to norma. chce zmienić swoje zachowanie wobec nich, chce pokazać, że jestem ambitna, tylko leniwa jeśli chodzi o naukę (oni o tym wiedzą), zmienię to. 
kiedyś byłam straszną lalunią, nie wychodziłam z domu bez makijażu i zachowywałam sie jak pustak, nie interesowałam sie niczym.. teraz mam w dupie makijaż, zrobiłam sie wrażliwa, uczuciowa, zależy mi na rodzinie, szkole, znajomych. chce zmienić swoje życie. chce uświadomić cioci z Niemiec, rodzicom, wszystkim, że potrafię. uda mi sie!

ćwiczenia.

200 brzuszków.
75x2 unoszeń (w bok)
50x2 na pupe.
50x2 na uda.
50 przysiadów.
rozciąganie.
wymachy 75x4 (bok, przód)
200 rowerków na leżąco.

bilans.

cappuccino 63.
kisiel 130.
cappuccino 63.
zielona herbata.
= 256 kcal.



sobota, 17 listopada 2012

# 35.

byłam dziś w mieście po kurtkę. kupiłam taką beżową elegancką, podoba mi sie strasznie. nie jest długa, akurat do tyłka. za miesiąc mam sesje zdjęciową, koleżanka powiedziała, że chce mi zrobić zdjęcia.. dziś powiedziała mi jak mam sie ubrać - szpilki (te z poprzedniej notki), sweterek beżowy, kurtkę, jeansy, legginsy na zmianę, koszulę... to będzie tragedia, jestem za gruba na takie sesje -,- więc mam motywację, żeby schudnąć w miesiąc jak najwięcej.. dziś źle sie czuje.. słabo mi i nie dobrze. zjadłam tylko bułkę z serem ze sklepu i to wszystko na dziś. nawet nie wiem ile taka bułka ma kcal. wczoraj nie mogłam spać do 3.00 więc poszłam do kuchni żeby sie 'obejrzeć' podciągnęłam bluzkę do góry  i zobaczyłam wystające kości biodrowe i mocno wystają mi żebra, mogę je nawet policzyć *.* jaki cudem?! obojczyki też mi wystają. cieszę sie, ale nie rozumiem. może mam tak od zawsze? niektóre osoby mimo tego, że są przy sobie mają wystające kości..nie wiem, nie chce mi sie tego rozkminiać.. idę uczyć sie niemca, a potem poćwiczyć.
pa robaczki <3






piątek, 16 listopada 2012

# 34.

naprawiłam wagę, tzn zmieniłam baterię :D wczoraj wieczorem sie zważyłam - było 62,2 kg.......
jaki grubas, boże... 
nie napisałam wam, że znowu byłam chora i siedziałam sobie tydzień w domu, a zaległości rosną, super.
aa, i pamiętacie może F z Niemiec? tyle tu o nim pisałam.. założył sobie fejsa i pisałam z nim wczoraj.
płakałam i śmiałam sie na zmianę. tak cholernie tęsknie za nim, żeojapierdole. cieszę się, że mam z nim kontakt, to jest najważniejsze. teraz byle do stycznia i sie widzimy, mniam <3

bilans.
jabłko. 40


niedziela, 11 listopada 2012

# 33.

gdzie jest moja motywacja sprzed paru miesięcy?! byłam chętna do ćwiczeń, i zdeterminowana by nie jeść.
tata dziś przywiózł skrzynkę jabłek. czyli od jutra do środy będę na samych jabłkach i wodzie. muszę jakoś wytrzymać. zaraz idę oglądać film, a potem sie uczyć. ściągnęłam sobie mnóstwo thinspiracji. muszę w końcu skończyć czytać chudą i dieta(nie)życia.. czuje sie gruba, tłuszcz ze mnie spływa, dajcie mi chude nogi! błagam ;c 

* po długim namyśle, postanowiłam dodać to zdjęcie.
macie mnie, czyli tłustego wieloryba.





         thinspiracje. <3


czwartek, 8 listopada 2012

# 32.

cały dzień chodziłam wkurwiona, smutna a w pewnym momencie miałam łzy w oczach. koleżanka to zauważyła i napisała mi karteczkę na lekcji, że może powinnam wybrać sie do psychologa, opowiedzieć jej o wszystkim co sie u mnie dzieje, że ona mi pomoże.. byłam w szoku. od razu odpisałam jej, że nie potrzebuje pomocy, że nie chce nikomu niszczyć psychiki, że poradzę sobie sama. próbowała mnie jeszcze namawiać, ale nie dałam sie i skończyłyśmy temat. tata poszedł na zebranie, ciekawe jak będzie. nie boje sie, raczej mam to w dupie. mam 5 jedynek o których mu powiedziałam, w sumie to nawet sie tym nie przejął, bo kiedyś miałam ich więcej.przed chwilą poszłam sobie zapalić, bo już nie wytrzymywałam. kolega z Niemiec spytał sie kiedy przyjeżdżam.. mam nadzieje, że w ferie. błagam, żeby wypaliło. bo nie wytrzymuje już tutaj... z nimi. muszę się uczyć na jutro, mam 3 kartkówki. -,- chciałabym wyjechać i już nie wrócić, rzygam już tym co sie tutaj dzieje. kolega dzisiaj puścił mi niemiecką piosenkę, popłakałam się. tak cholernie tęsknie za Feisalem.. mam czas do ferii (czyli na początku stycznia), żeby ważyć 58 kg. nawet nie wiem ile teraz ważę, chciałam rano sie zważyć ale wyskakuje mi jakieś LO (wtf? -,-) nie wiem o co chodzi, więc sie tylko zmierzyłam. niżej napiszę moje wymiary. zaraz zabieram sie za gramatykę niemca, biologię i fizykę.
dzisiaj myślałam o świętach.. to będzie jakiś koszmar. mnóstwo jedzenia a ja na diecie, tyle słodkości, moich ulubionych potraw, a ja nie będę mogła tego tknąć. no trudno, z czegoś trzeba zrezygnować. albo chce wpierdalać i być gruba, albo zrezygnować i być chuda. co lepsze? oczywiście, że druga opcja. jutro pogadam na skejpie z tym kolegą z Niemiec. booooże, jak długo go nie widziałam *___* .
idę zaraz zrobić sobię herbatki i do nauki... troche sie rozpisałam, przepraszam.

bilans.
2 małe bułki mleczne (jedna z kruszonką, a druga z makiem)
= 250 kcal.

wymiary.
szyja 33 cm.
biust 83 cm.
brzuch 83,5 cm.
biodra 99cm.
udo 52,5 cm.
łydka 38,5 cm.
kostka 23 cm.
kolano 40 cm.
talia 70 cm.

* tragedia. inaczej nie mogę tego nazwać. 
chce zniknąć.




środa, 7 listopada 2012

# 31.

nie zważyłam sie, zapomniałam, jutro rano to zrobię i sie zmierzę. w szkole czułam sie strasznie, ból brzucha i wgl mnie dobijał, humoru wgl nie miałam. jestem strasznie głodna, ale niczego już dziś nie zjem. na lekcji polaka zrobiłam sobie rozpiskę diety, napiszę ją niżej. pogubiłam sie z tm wszystkim. nie wiem co mam pisać, może najlepiej skończę swoje marudzenie.

bilans.
herbata miętowa z gruszką. mniam, polecam!
serek wiejski. 
owoce (3małe jabłka + 2 mandarynki)
jogurt FruVita 0%.
2 chrupkie z serkiem.
=  402 kcal.

plan.
7.11.12 - 7.12.12 r. SGD.
8.12.12 - 2.01.13 r. ABC. (tyko 25 dni)
3.01.13 - 23.01.13 r. 300kcal.
24.01.13 - 8.02.13 r. SGD. (tylko 15 dni)




wtorek, 6 listopada 2012

# 30.


wróciłam, ale nie dlatego, że ogarnęłam dietę. niestety nie. ale ma zamiar to zrobić. od kiedy? od jutra. mam dość całej tej sytuacji. nie wyrabiam już. to jest zbyt trudne. chciałabym sie zamknąć w pokoju i nigdy nie wychodzić. pokłóciłam sie dziś z ojcem. dzwoniła do niego moja wychowawczyni. mówiła o moich dzisiejszych wagarach, o tym, że maluje paznokcie do szkoły, i wgl (wtf?) pojebało jej sie w dupie. taki lizus, że o ja pierdole. jutro sobie do niej podejdę. dzięki niej mam opinie laluni w szkole. -,- nienawidzę szmaty.
w dodatku dostałam okres i wszystko mnie wkurwia. chodzę jakbym zaraz miała wybuchnąć. ojciec darł się, że zakazuje mi wyjazdu do Niemiec i bla bla bla. w dupie to mam! i tak wyjadę, więc może sobie gadać. 
rzygam już tym wszystkim. mam w chuj nauki i nie nadążam z tym wszystkim. nie mam ochoty na nikogo patrzeć, ani z nikim rozmawiać. od dziś przestanę rozmawiać z kimkolwiek o moich problemach, przemyśleniach i planach. zostawię to wszystko dla siebie. nawet moja najlepsza przyjaciółka nie wie co sie dzieje ze mną, nie zamierzam jej w to wtajemniczać. rodzice już nie podejrzewają u mnie wymiotów. od jutra zaczynam SGD. ale będę wliczała warzywa i owoce. + nie będę jadła mięsa i słodyczy. kupię sobie tabletki na włosy, paznokcie i koncentracje. bo nie potrafię się skupić na lekcji, masakra. myślę zupełnie o czymś innym, albo słucham muzyki.. za dwa dni jest zabranie, no to powodzenia -,-  nie mam wgl swojej prywatności, a jej potrzebuje. dieta to mój własny styl życia, jest jedyną rzeczą o której ja sama mogę decydować. mam dni gdy patrzę w lustro i chce mi sie płakać, rzygać jednocześnie. nienawidzę siebie, wyglądam jak gruba świnia.. boże. wstyd wyjść z domu.. zaraz zaparzę sobie senes, zmierzę sie i jutro rano zważę. muszę mieć wszystko pod kontrolą! do jutra kochane <3




piątek, 2 listopada 2012

# 29.

z psem jest nawet okej, operacja sie udała, ale ma niewydolność serca. od jutra będzie miał tabletki, mam nadzieje, że będzie dobrze, że mój maluch wyzdrowieje. z dietą - hahahahaha, idiotka jak zawsze zawaliła. nie będę sie tłumaczyć, tym, że babcia, rodzice, święto, rodzinne obiadki i podwieczorki, żałosne. idę oglądać film. wrócę tu jak sie ogarnę. powodzenia kochane !