jakoś wytrzymałam w szkole. nie chce mi się już patrzeć na te mordy.
każdy udaje przyjaciele. fałszywość.
moja psychika wysiada. ' może powinnaś sie leczyć? iść do psychologa?' hahahahaha, nie.
chodzę wkurwiona, smutna.. dzięki temu nikt nie zawraca mi dupy, nawet nie podchodzą.
mam spokój. dziś nawet nie byłam w sklepiku w szkole. jak pomyślałam o drożdżówce, to mnie zemdliło. podoba mi sie to. napiłam sie wody, pogryzłam jabłko i było okej. głód minął. znalazłam motywację, jestem silna, dam radę. jestem tak blisko 59! boże!
zmieniłam sobie tapetę w laptopie.. mam obrazek z napisem ' ogarnij dupę, zaciśnij pięści i daj rade! nie ważne, że nie ma dla kogo - ważne, żeby opadły im kopary ' zmotywowało mnie to jeszcze bardziej. kolega z klasy podszedł do mnie i zaczął mnie szczypać.. po chwili powiedział ' łooo, ale grubasek. jaki tłuszczyk '.
bilans.
pół małego udka bez skóry. (dała psu połowę) - 60.
jabłko - 60.
woda.
cappuccino x2 - 126.
troche marchewki. - 10
kawałek ciemnego chleba z pomidorem. - 150.
= 406.
idę sie uczyć, zajrzeć do Was, a potem ćwiczyć.
trzymajcie się. ; *



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz