zjebałam po całości, szkoda gadać. domu jest coraz gorzej, mam dość. w dodatku dowiedziałam sie dziś, że mój pies ma nowotwór.. boże. jutro ma operację, boję się. tak strasznie sie do niego przywiązałam. gdy miałam 8 lat pojechaliśmy na wakacje i tam była taka pani właśnie ze szczeniakami... gdy je zobaczyłam, od razu wiedziałam, że chce mojego. mimo, że było 10 innych szczeniaków a mój pies miał siostrę bliźniaczkę, ja chciałam właśnie tego. przekonałam rodziców i gdy tylko wróciliśmy do domu, kupiliśmy mu wszystko i pojechaliśmy po mojego maluszka. to jest amstaff, moje małe bydle. jest silny i wierzę, że wyjdzie z tego i jako jedyny mnie nie zostawi. nie poradzę sobie bez niego. czasami idę do niego, kładę się obok, wtulam i opowiadam mu wszystko, czasami płacze, tylko on potrafi mnie wysłuchać, a jego obecność poprawia mi humor. gdy miał 3 lata zgubił sie na 10 dni. byłam tak przerażona, że raz zasnęłam na jego legowisku, wszędzie go szukałam, na szczęście sie znalazł. rok później tata poszedł z nim do lasu i znowu gdzieś uciekł, po 3 godzinach tata miał dość. wkurzyłam się, ubrałam i poszłam go szukać po lesie sama, po drodze spotkałam tatę, dał mi smyczkę i zaczęłam poszukiwania. w lesie darłam sie jak głupia, przeszłam przez las i zobaczyłam go jak siedzi sobie spokojnie w miejscu na cmentarzu. ja już nie wyobrażam sobie tego, że mogłoby go zabraknąć. wiem, że kiedyś go zabraknie, ale nie teraz, nie gdy go najbardziej potrzebuje. hah, wiem, że dla Was może to był głupie, ale dla mnie to w ch0j ważne. co do diety to od jutra zaczynam kopenhaską. oby sie udało, to tylko 13 dni. dam radę. 3majcie się! <3
oja, mniam *___*





nic dziwnego.. tak bardzo się do niego przywiązałaś.. tyle lat. ale nie martw się, na pewno operacja się uda i z tego wyjdzie ;**
OdpowiedzUsuńpo wszystkim napisz jak wyszło, nie martw się tak bardzo, hmm? wkrótce wszystko wróci do normy :)